Kasia Mandarynka | Jesień – prawie ulubiona pora roku!
745
post-template-default,single,single-post,postid-745,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,columns-3,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Jesień – prawie ulubiona pora roku!

Ciekawa jestem jak Wam mijają pierwsze dni jesieni?

Ja po tym najcieplejszym i najpiękniejszym lecie spodziewam się niczego innego jak Złotej Polskiej Jesieni. Gdyby ta pora roku faktycznie charakteryzowała się głównie kolorowymi liśćmi na drzewach i ciepłym szumem pod nogami to na prawdę miałaby u mnie pierwszeństwo. Zawsze lubiłam zbierać kasztany, żołędzie czy orzechy. Smak i zapach dyni też napawa mnie optymizmem. I dlatego dziś – będąc na krótkim wypadzie na wieś zbieram się do ugotowania zupy dyniowej. Chyba skorzystam z tego przepisu: https://www.kwestiasmaku.com/przepis/zupa-z-dyni – jak dla mnie brzmi pysznie, a czosnek, kurkuma i imbir to najlepsze przeciwzapalne środki jakie dała nam Matka Natura <3

Dynię mamy prosto z ogródka, zero chemii, dojrzewała jeszcze w letnim słońcu. Proszę Państwa oto dyńki piżmowe z kukawskiego warzywnika!

 

Jesień dla mnie to czas zup… i ciasta marchewkowego! Gęste, treściwe zupy to moim zdaniem najlepsze co można wrzucić do żołądka w chłodne popołudnia czy wieczory. Może macie jakieś sprawdzone rozgrzewające przepisy? Chętnie wypróbuję. Ostatnio w ogóle odrywam siebie w kuchni na nowo. Tak się składa, że wygospodarowałam trochę więcej czasu na gotowanie i próbuję. Mój mąż jest z tego powodu bardzo zadowolony, chociaż nie wszystko co serwuję to jego smaki. Jednak on nie ma ostatnio weny do gotowania, więc zazwyczaj nie marudzi i je co mu zaserwuję, ba! czasem nawet mu smakuje! Bo nie wiem czy wiecie, że ja potrafię na prawdę koncertowo coś w kuchni spaprać. Jednak cały czas się nie poddaję, a przepisy z Kwestii Smaku na maksa mi w tym pomagają. Czasem tylko je trochę modyfikuję wykorzystując zdrowsze zamienniki lub wg aktualnego stanu mojej lodówki.

Tymczasem spełniając się w kuchni myślę nad nowym kremem, takim odpowiednim na jesień/zimę. Coś bardziej tłustego niż Krem Mandarynkowy czy Balsam Kokosowy, ale za to nadającego się na co dzień na twarz. Ochrona przed zimnem to ważny aspekt jesienno-zimowej pielęgnacji skóry. Pierwsze próby podejmuję w przyszłym tygodniu, trzymajcie kciuki!

Życzę nam wszystkim dużo złotych liści i zero okropnej jesiennej pluchy!